Nigdy nie sądziłam, że zaglądanie do starych pudeł pośród zakurzonych półek może tak zachwiać moim spokojem. Szukałam zwykłego albumu ze zdjęciami, a znalazłam zeszyt w twardej, popękanej okładce. Pamiętnik matki. Przez chwilę wahałam się, czy mam prawo go czytać, jednak ciekawość okazała się silniejsza. Gdy przekładałam kolejne kartki, odnajdywałam historię dziewczyny, która w niczym nie przypominała spokojnej, rozsądnej kobiety, jaką znałam. W miarę lektury ogarniały mnie zmieszanie, zakłopotanie i niepokój, a w pewnym momencie poczułam, jak policzki zaczynają mnie wręcz piec.
Gdyby się dowiedziała, że to czytam
Kiedy usiadłam na podłodze w dawnej sypialni matki, czułam, że wkraczam na teren, który nie powinien należeć do mnie. Pamiętnik leżał na moich kolanach, a jego strony szeleściły, jakby chciały mnie ostrzec. Przeczytałam pierwsze zapiski i serce zaczęło mi szybciej bić. Matka pisała o nocnych wypadach, o znajomych, których imion nigdy wcześniej nie słyszałam, i o decyzjach tak lekkomyślnych, że aż trudno mi było wyobrazić ją w tamtej wersji. Zatrzymałam się na fragmencie, w którym wspominała sytuację z pewnym chłopakiem. Opisywała, jak wymknęła się z domu, gdy jej rodzice myśleli, że śpi. W głowie zaczęła mi się układać scenka i poczułam narastające zawstydzenie. Wtedy właśnie wyobraźnia ruszyła pełną parą.
– Nie wierzę, że moja matka by to zrobiła – mówiłam na głos sama do siebie.
W moim świecie była ostrożna, przewidywalna, a tutaj brzmiała jak ktoś, kto igrał z granicami. Widząc to oczami własnej wyobraźni, poczułam gorąco na twarzy. Przewróciłam stronę, jednak wcale nie było lepiej. Matka opisywała, jak śmiali się z przechodniów, jak chowali się za bramą, żeby uniknąć znajomych jej rodziców. Gdy czytałam te słowa, miałam wrażenie, że naruszam jakąś intymną przestrzeń, że odbieram jej prawo do bycia kimś innym, zanim stała się moją matką.
– Gdyby się dowiedziała, że to czytam… – szepnęłam zawstydzona.
Zamknęłam zeszyt na moment, jakby miał zacząć mówić głośno. Spojrzałam przez okno na spadający śnieg. Nie wiedziałam, czy chcę czytać dalej, a jednocześnie coś mnie do tego pchało. W tamtej chwili czułam, jakby na moich barkach zawisła odpowiedzialność za poznanie prawdy o osobie, którą dotąd znałam tylko z jednej, bezpiecznej strony.
Wydawało mi się, że znam swoją matkę
Oparłam pamiętnik o łóżko i próbowałam uspokoić oddech. Wydawało mi się, że znam swoją matkę jak nikogo na świecie, a jednak każde kolejne zdanie podważało to przekonanie. Kiedy wróciłam do lektury, natrafiłam na opis kilku wydarzeń z jej ostatniego roku szkoły. Wspominała o paczce znajomych, którzy spotykali się po lekcjach na boisku za opuszczonym magazynem. Nigdy wcześniej nie mówiła mi o żadnych takich miejscach ani o tym, że potrafiła zniknąć z domu na całe popołudnia.
Przełknęłam ślinę, bo ten obraz zupełnie nie pasował do kobiety, która nauczyła mnie, że rozsądek jest najważniejszy. Obracałam kartki dalej i trafiłam na fragment, w którym opisała, jak razem z tą grupą pojechali nad jezioro, choć mieli obowiązki w szkole. Czułam, jak w mojej głowie pojawia się obraz matki stojącej po kostki w wodzie, śmiejącej się z koleżanką.
– Alicja pranie trzeba rozwiesić, co ty tam tak długo robisz? – usłyszałam głos matki dochodzący z dołu.
– Nic takiego, czytam, zaraz zejdę.
– Weź się wreszcie za robotę – rzuciła.
Przewracałam kartkę po kartce w pamiętniku. Wpatrywałam się w zdania opisujące jej nieprzemyślane decyzje i czułam ukłucie zazdrości. Jej świat sprzed lat był żywy, pełny spontaniczności i odwagi, której mnie często brakowało. Jednocześnie rosło we mnie poczucie, że matka skrywała przede mną coś ważnego, może nawet bolesnego. Zamknęłam pamiętnik, ponieważ przytłoczyła mnie myśl, że im więcej czytam, tym bardziej oddalam się od wyobrażenia o niej, które nosiłam w sobie całe życie. W tamtej chwili nie miałam już pewności, że chcę poznać pozostałą część prawdy.
Koniec dyskusji
Wieczorem znajoma organizowała imprezę u siebie w domu. Od tygodnia nikt ze znajomych nie mówił o niczym innym. Kupiłam na tę okazję nową bluzkę. Wymyśliłam sobie, jaki zrobię makijaż. Kiedy matka dowiedziała się o imprezie, początkowo zrobiła mi awanturę. W końcu uległa, jednak w dniu domówki usłyszałam tylko:
– Masz być w domu o 10:00.
– o 10:00? Mamo, chyba żartujesz. O tej porze to impreza się dopiero rozkręca.
– 10 i kropka, nie będziesz się potem szlajać po nocach.
– Mogę zostać na noc u Agnieszki.
– Chyba sobie żartujesz. Tylko imprezy wam w głowie. Nauka jest ważniejsza. Wkrótce masz ważny egzamin. Powinnaś siedzieć w książkach, a nie biegać po domówkach.
– Czy Ty musisz być zawsze taka zasadnicza?
– Koniec dyskusji.
Miałam już coś powiedzieć, miałam jej wygarnąć, że wiem, co robiła w młodości i że sama nie była taka święta, ale w ostatniej chwili ugryzłam się w język. Atmosfera sama w sobie była wystarczająco napięta. Wolałam nie dolewać oliwy do ognia. Zarzuciłam na siebie kurtkę i wybiegłam z domu, nie chcąc sobie psuć bardziej humoru.
Nie tak się wychowałam
Zabawa trwała w najlepsze i nawet nie wiem, kiedy dobiegła północ. Kiedy weszłam do domu, było prawie przed pierwszą. Otworzyłam drzwi najciszej jak mogłam. Matka już spała. Odetchnęłam z ulgą i szybko wślizgnęłam się do swojego pokoju. Niestety moja radość nie trwała długo. Już rano przy śniadaniu usłyszałam jej pełen pretensji ton:
– O której wróciłaś?
– Nie wiem, nie patrzyłam na zegarek.
– Nie spałam do północy, a ciebie nadal nie było. Nawet nie odebrałaś mojego telefonu.
– Rozładowała mi się bateria.
– Nie masz w sobie za grosz odpowiedzialności. Nie tak się wychowałam.
– Jestem już dorosła i mogę sama o sobie decydować.
– Skoro mieszkasz w tym domu obowiązują moje zasady i kropka. Nie chcę się wstydzić za ciebie przed ludźmi.
– A sama zapomniałaś co wyrabiałaś w młodości. Jak uciekałaś z lekcji nad jezioro, chowałaś się za magazynem i nikogo się nie słuchałaś, nawet rodziców.
Matka spojrzała na mnie zdziwiona.
– O czym ty mówisz, skąd to wszystko wiesz?
– Znalazłam twój pamiętnik – powiedziałabym drżącym głosem.
– Mój… pamiętnik? – zapytałaby z lekkim zmieszaniem.
– Myślałam, że to stary album ze zdjęciami. Gdy otworzyłam, zobaczyłam, że to twoje zapiski z dawnych lat.
Matka spojrzała na mnie, ale nic więcej nie powiedziała. Przez całe popołudnie nie odezwała się do mnie ani słowem.
Nigdy tak naprawdę jej nie znałam
Czułam, że to co zrobiłam, nie było w porządku. Nie powinnam była brać do ręki tego pamiętnika. Wiedziałam jednak, że już nie cofnę czasu. Postanowiłam porozmawiać z matką. Wieczorem, gdy siedziała w salonie, zaparzyłam herbatę. Podeszłam do niej z filiżanką:
– Napijesz się? – zapytałam.
Wzięła łyk, praktycznie nie patrząc na mnie.
– Mamo, ja chciałabym cię przeprosić. Nie wiem, dlaczego przeczytałam twój pamiętnik. Ciekawość była silniejsza ode mnie.
Matka podniosła wzrok i przez dłuższą chwilę nic nie mówiła.
– Nie mówiłam ci wszystkiego o mnie, bo nie wszystkie rzeczy z młodości są powodem do dumy – powiedziała w końcu. Robiłam dużo głupich rzeczy. Sama już teraz wiesz, jaka byłam.
– Żadna z nich nie sprawiła, że pomyślałam o tobie gorzej – odpowiedziałabym, choć wiedziałam, że dojście do tego zajęło mi trochę czasu.
– Wiem, że może masz mi za złe, że jestem zbyt stanowcza, że nie pozwalam ci na wiele rzeczy, ale nie chciałam, żebyś popełniała moje błędy. Myślałam, że dzięki temu ochronię cię przed przykrymi konsekwencjami.
Matka wspominała, jak coraz częściej robiła rzeczy, na które wcale nie miała ochoty, tylko po to, żeby nie wypaść z grupy. Te wyznania sprawiły, że zaczęłam patrzeć na nią inaczej — nie jak na beztroską buntowniczkę, lecz dziewczynę, która nie zawsze umiała odmówić. Tylko tyle wystarczyło, żebym poczuła ścisk w gardle. Zbyt dobrze znałam ten ton. Sama czasem brzmiałam podobnie, gdy próbowałam wymknąć się z sytuacji, które mnie przerastały. Zrozumiałam, że jej młodość była o wiele trudniejsza, niż robiła to wrażenie na początku. Dotarło do mnie, że tak naprawdę jej nie znałam i może nadal jest wiele, o czym nie mam pojęcia.
Każda z nas ma w sobie część historii
Od naszej rozmowy minęło kilka dni. Pamiętnik oddałam matce, która przyjęła go ze wzruszeniem. Po latach odkryłam, że w mojej matce było więcej sprzeczności, niż myślałam. Pojawiła się jednak myśl, że być może zawsze była bardziej ludzka, bardziej krucha i niepewna, niż pozwalała mi to dostrzec. Zrozumiałam, że zachowanie matki wynikało z troski o mnie. Kiedy dojrzała, musiała się zmierzyć z konsekwencjami swoich decyzji. Nie chciała, by to samo spotkało mnie.
W głowie cały czas miałam jej słowa o tym, kiedy postanowiła odciąć się od paczki znajomych. Opisywała, że miała dość bycia kimś, kogo inni mogli kształtować według swoich wyobrażeń. Wtedy zobaczyłam w niej dziewczynę, która wreszcie miała odwagę spojrzeć na siebie bez filtrów, że wreszcie próbowała zrozumieć, kim chce być. Pamiętnik pokazał mi ją jako osobę, która uczyła się na własnych potknięciach, czasem boleśnie, czasem powoli.
Nasza rozmowa sprawiła, że zrozumiałam coś ważnego. W młodości matka nie była bohaterką ani wzorem, którym zawsze próbowała być dla mnie teraz. Była dziewczyną, która czasem wybierała źle, czasem szukała siebie, próbując sprostać oczekiwaniom innych. Poczułam wdzięczność, że mogłam zobaczyć jej drogę w pełnej, nieidealnej formie. Dzięki temu łatwiej było mi spojrzeć także na własne potknięcia bez surowości, którą zwykle sobie wymierzałam. Pomyślałam, że może kiedyś matka sama powie mi więcej o tamtych latach, o swojej młodości. Nie po to, by ją rozliczać, lecz żeby zrozumieć ją jeszcze lepiej. W końcu każda z nas ma w sobie część historii, o której nie opowiada nikomu
Alicja, 22 lata
Historie są inspirowane prawdziwym życiem. Nie odzwierciedlają rzeczywistych zdarzeń ani osób, a wszelkie podobieństwa są całkowicie przypadkowe.
Czytaj także:
- „Chciałam wysłać mamę do sanatorium, więc wzięłam kredyt. Zamiast słów wdzięczności, dostałam od niej same pretensje”
- „Syn po rozwodzie jest na moim garnuszku. Nie mam siły patrzeć, jak z zaradnego mężczyzny zrobiły się ciepłe kluchy”
- „Mama nigdy nie chciała rozmawiać o ojcu. Drążyłam ten temat, ale gdy poznałam prawdę, pożałowałam swojej ciekawości









