W tym roku pojechałam na ferie zimowe sama z dziećmi, bo mąż tłumaczył się licznymi obowiązkami. Mówił, że ma dużo na głowie, więc chociaż było mi przykro, starałam się nie robić mu wyrzutów. Początkowo wyjazd miał trwać tydzień, ale okazało się, że musiałam skrócić go o jeden dzień ze względu na pilną sprawę w mojej pracy. Próbowałam poinformować męża, że będziemy wcześniej, niż planowaliśmy, ale nie odbierał mojego telefonu.
Wróciliśmy z ferii zimowych w południe. Dzieci chciały odwiedzić dziadków, więc po drodze zostawiłam je do wieczora u rodziców, a sama pojechałam do domu. Chciałam przekręcić klucz, ale zorientowałam się, że drzwi są otwarte. Weszłam do środka i co dziwne od razu w progu uderzył mnie intensywny zapach perfum. Napięcie rosło w miarę, jak stawiałam kolejne kroki po korytarzu. Spojrzałam na wieszak i zobaczyłam damski płaszcz, a przy szafce z butami - botki, które nie należały do mnie.
Mamy gościa?
Zsunęłam kurtkę z ramion i powiesiłam ją na wieszaku. Stałam chwilę w przedpokoju. Poczucie zmęczenia po podróży mieszało się z dziwnym niepokojem, który nie pozwalał mi się rozluźnić. Spojrzałam w stronę salonu. Serce biło mi szybciej. Nagle z sypialnie wyszedł mój mąż, od razu czułam, że jest jakiś zmieszany.
– Już jesteś? Jak to, przecież mieliście wrócić dopiero jutro?
– Dzwoniłam, żeby ci powiedzieć, ale nie odbierałeś telefonu. Wypadło mi coś w pracy.
– A gdzie dzieci?
– Chciały zobaczyć się z dziadkami, odbiorę je wieczorem.
Patrzyłam na niego uważanie. Moje oczy błądziły po pokoju. Zauważyłam na stole dwie filiżanki kawy.
– Mamy gościa? – zapytałam.
Mąż tylko spuścił głowę.
Ja ci to wszystko wyjaśnię
Nagle z łazienki wyszła ona. Wyglądała elegancko. Patrzyła na mnie zaskoczona. Cofnęłam się o krok. Nie wiedziałam, jak się zachować. Patrzyłam na nią, a potem na męża, czekając aż wreszcie coś powie.
– Kim jest ta kobieta?
– Gabi, ja ci to wszystko wyjaśnię. To nie tak, jak myślisz.
– Zadałam ci pytanie.
Z każdą sekundą napięcie rosło. Stałam nieruchomo, obserwując jego reakcję. Nagle to ja czułam się jak intruz we własnym domu.
– Jestem Magda. Pracujemy razem. Dziś przyjechałam po niego, bo musimy jechać na służbowe spotkanie.
Nie chciało mi się w to wierzyć. Nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć.
– To może ja już pójdę do samochodu – kobieta wzięła płaszcz, założyła buty i wymknęła się z domu.
Ja patrzyłam na męża, licząc na to, że jeszcze coś powie. On jednak unikał mego wzroku. Złapał kurtkę i rzucił tylko.
– Spieszę się, potem pogadamy.
Pojechał, a ja zostałam sama ze wszystkimi wątpliwościami.
Jak mogłam mu tak ufać?
Cały dzień nie mogłam myśleć o niczym innym. Wzięłam laptop i zaczęłam przeglądać profil męża w mediach społecznościowych. Znalazłam ją. Była oznaczona na jednym z ich firmowych zdjęć. Weszłam na jej konto, jakbym chciała znaleźć jakiś dowód. I okazało się, że znalazłam. Na jednej fotografii z restauracji widać było splecione dłonie - jej i mężczyzny. Od razu poznałam ten zegarek. Mój mąż dostał go ode mnie na urodziny. Spojrzałam na datę. Mówił mi, że ma wtedy pilny wyjazd w pracy. Patrzyłam na zdjęcie i nie mogłam w to uwierzyć. Jak mogłam być tak naiwna. Czekałam, aż wróci z pracy.
– Kim ona dla ciebie jest? – zapytałam, choć dobrze znałam odpowiedź.
– Znajoma z pracy, tyle.
– Nie kłam mi prosto w oczy. Myślisz, że ci w to uwierzę. Widziałam wasze zdjęcie w social mediach.
– Z romantycznej kolacji w drogiej restauracji. Miałeś wtedy ten zegarek, który ja ci dałam z miłości.
Jego oczy mówiły wszystko.
– Tak, miałem romans.
– Ile to trwa?
– Od trzech miesięcy.
Nie zapytałam o nic więcej. Czułam, że moment ten zmienił wszystko w naszym domu. Serce biło mi szybciej, a myśli kłębiły się w głowie: dlaczego mi to zrobił? Jak mogłam mu tak ufać?
Musiałam wziąć się w garść
Marcin wyprowadził się kilka dni później. Chciałam powiedzieć dzieciom o naszym rozstaniu, ale czekałam na odpowiedni moment. Powiedziałam tylko, że musiał wyjechać na jakiś czas w sprawach służbowych. Dzwonił kilka razy, ale nie odbierałam telefonu. Nie chciałam słuchać jego wyjaśnień, potrzebowałam czasu, aby poukładać sobie to wszystko w głowie. Całe moje życie przewróciło się do góry nogami i nie wiedziałam, jak znów odzyskać wewnętrzny balans.
W środku czułam mieszankę emocji: gniew, zaskoczenie, rozczarowanie. W tym momencie zrozumiałam, że życie nie jest przewidywalne. Nie mogłam pogodzić się z tym, że człowiek, którego pokochałam tak łatwo mnie oszukał i zniszczył to wszystko, co budowaliśmy razem przez lata. Wiedziałam, że musiałam odnaleźć własną równowagę, niezależnie od tego, co się wydarzyło. Czułam, że nie będzie to łatwe, ale nie miałam innego wyjścia. Musiałam wziąć się w garść - dla dzieci, dla siebie.
Gabriela, 32 lata
Historie są inspirowane prawdziwym życiem. Nie odzwierciedlają rzeczywistych zdarzeń ani osób, a wszelkie podobieństwa są całkowicie przypadkowe.
Czytaj także:
- „Mąż spakował walizki i uciekł do Ameryki, a mnie zostawił samą z trójką dzieci. To on miał być głową rodziny, a nie ja”
- „On był dla mnie zimny jak lód, a inne uwodził zmysłowymi perfumami. Zasługuję na miłość, a nie związek z wyprzedaży”
- „Mąż całymi dniami siedzi z nosem w telefonie. Najpierw przymykałam na to oko, aż w końcu odkryłam bolesną prawdę”








