Z Kubą jesteśmy razem trzy lata. To jedna z tych historii, co zaczynają się przypadkiem, od pytania o książkę w kawiarni. Wtedy nie szukałam nikogo, bo po ostatnim nieudanym związku wciąż trzymałam się na dystans. On jednak był cierpliwy, czuły i ujął mnie swoim spokojem. Mieszkamy razem od roku, mamy psa, kredyt i ślub w planach. Wszystko byłoby wręcz idealnie, gdyby nie to, że ciągle dzwoni mi w głowie jedno imię – Lena. Jego była.  Nie mówię mu tego, ale noszę w sobie tę myśl i analizuję każdą drobnostkę. Jedna sytuacja pokazała, że nie mogę być pewna naszego uczucia w stu procentach.

Kuba mnie zaskoczył

Tego dnia wróciłam w pracy późno i byłam bardzo zmęczona. Kuba zrobił mi herbatę, usiadł obok mnie na kanapie i wręczył mi małe pudełeczko. 

– Mam coś dla ciebie – powiedział z uśmiechem, otwierając je i wyciągając piękne kolczyki. Bardzo delikatne, ale absolutnie wyjątkowe i niespotykane w sieciówkach.

– Skąd wiedziałeś, że takie lubię? – pytam.

– Po prostu wiem – uśmiecha się.

A ja wierzyłam, ale do czasu. Bo kilka dni później scrollowałam zdjęcia Leny i na jednym z nich zobaczyłam ją w dokładnie tych samych kolczykach. Zamarłam na chwilę i zaczęłam zastanawiać się, o co w tym wszystkim chodzi. To przecież nie mógł być przypadek. 

Nie spałam tej nocy

W głowie krążyły mi setki myśli. Czy naprawdę istnieją dwa identyczne wzory kolczyków, czy może… Kuba dał mi jej kolczyki? Albo – co gorsza – poszedł do tego samego jubilera, żeby kupić „coś sprawdzonego”? Chciałam myśleć racjonalnie, ale nie umiałam. Nagle wszystko zaczęło układać się w schemat. Te momenty, gdy znikał na chwilę, ten jeden wieczór, gdy dostał SMS-a i schował telefon ekranem do dołu. Potem powiedział, że to szef, a ja uwierzyłam i nie dopytywałam o nic więcej.

– Daj spokój, przecież nawet nie wiesz, czy to te same – rzuciła moja przyjaciółka Zosia, kiedy wyciągnęłam ją na kawę i pokazałam zdjęcie Leny.

– Popatrz dobrze. Tu i tu – Nawet to zapięcie jest identyczne!

– Albo tylko ci się wydaje. Przecież nie jesteś biżuteryjnym detektywem – zaśmiała się. – Nie szukaj problemów tam, gdzie ich nie ma.

Zamilkłam. Dla niej to było proste, ale dla mnie już nie. Wracałam do domu z ciężarem, jakby ktoś postawił mi cegłę na klatce piersiowej. Bo jeśli to naprawdę ten sam model… to dlaczego? Chciał mi zrobić przyjemność, czy chciał przywołać wspomnienie? Czy to ja jestem jego kolejną wersją, poprawką?

W domu Kuba był jak zawsze – czuły, zabawny, obecny. Gotował makaron i żartował z psa, który znowu pogryzł kapcie. A ja siedziałam przy stole, patrzyłam na te kolczyki i czułam, że zaczynam się kruszyć od środka. Nie mogłam tak po prostu o tym wszystkim zapomnieć i czułam, że muszę poznać prawdę.

Zaczęłam przyglądać się Kubie

Od tamtej rozmowy z Zosią zaczęłam obserwować GO uważniej. Nie natarczywie, ale... czujnie. Jakby coś we mnie wyczuwało, że nie jestem już tylko dziewczyną z jego teraz, ale że właśnie zderzam się z jego wcześniej. Któregoś wieczoru, kiedy zmywał naczynia, jego telefon zawibrował na blacie. Musiałam zerknąć, bo ciekawość mnie dosłownie zżerała.

Na ekranie wiadomość od Leny: „Dzięki. Cieszę się, że jej się spodobały

Zamarłam. Przeczytałam tylko to, a zaraz potem ekran zgasł.

– Skąd wziąłeś pomysł na te kolczyki? – zapytałam tego samego wieczoru, gdy siedzieliśmy przy kolacji.

Kuba spojrzał na mnie, z lekkim zaskoczeniem: – Zobaczyłem gdzieś w sieci i pomyślałem, że będą pasować do ciebie. Czemu pytasz?

– Tak po prostu – odpowiedziałam, zbyt szybko, zbyt lekko.

W środku aż dygotałam, ale milczałam, chociaż miałam ochotę wykrzyczeć: „Dlaczego kłamiesz?” Zamiast tego uśmiechnęłam się, a potem zamknęłam się w łazience i patrzyłam w lustro ze łzami w oczach. To była cisza pełna niedopowiedzeń. Kuba nie zauważył, ale ja już nie potrafiłam dłużej udawać.

Usłyszałam trochę za dużo

To była sobota. Kuba rozmawiał przez telefon w kuchni, myślał, że śpię. Wstałam po cichu i ruszyłam w stronę drzwi, zza których dobiegał jego głos.

– …mówiłem ci, że jej się spodobały. – chwila ciszy. – No... tak, wiedziałem, że to będzie dobry wybór. Nie, nie powiedziała nic. Myśli, że to mój pomysł. – westchnął. – Lena, nie komplikuj. Chciałem jej sprawić przyjemność, a ty się znasz na biżuterii i tyle.

Nie wiem, czy mnie słyszał. Wróciłam do łóżka szybko, a zaraz potem Kuba zajrzał do sypialni, żeby upewnić się, że śpię. Zamknęłam oczy i udawałam, ale w środku kotłowały mi się emocje. 

Niedługo później weszłam do kuchni i zrobiłam kawę, ale nie odezwałam się ani słowem. Kiedy przyszedł do mnie, zapytał tylko: – Wszystko okej?

– Jasne – skłamałam.

Ale nie było okej. Gdy usiedliśmy do śniadania, już nie mogłam tego trzymać w sobie. Wstałam nagle, podeszłam do komody i wyjęłam pudełeczko z kolczykami. Rzuciłam mu je na kolana.

– Te kolczyki są takie same jak miała twoja była. I nie udawaj, że nie wiesz. Lena pisała ci o tym. Słyszałam.

– To nie tak. Ona mi tylko... doradziła. Wysłała zdjęcie, bo mówiła, że to coś w twoim stylu. Nie wiedziałem, że to jej kolczyki. Julia, nie miało to żadnego znaczenia.

– Właśnie, że miało – głos mi drżał. – Ja nie chcę być „kolejną”. Nie chcę prezentów po kimś, a już szczególnie po osobie, z którą kiedyś byłeś.

Płakałam, a on próbował coś powiedzieć, ale nie miał już nic, co mogłoby naprawić to pęknięcie.

Spakowałam się w dziesięć minut

Rzucałam do torby ubrania bez ładu, byle szybko, byle uciec. Kuba próbował mnie zatrzymać, mówił, że przesadzam, że to tylko kolczyki, że to ja nadałam im znaczenie.

– Julia, przecież to nic nie znaczyło! Nie myśl tak. To ty jesteś ważna, nie ona, nie jej jakieś kolczyki!

Ale ja już nie słuchałam. Gdy coś pęknie, nie da się udawać, że wszystko w porządku. Nie wtedy, kiedy w środku masz wrażenie, że właśnie ktoś cię pomylił z kimś innym.

Zatrzymałam się u Zosi. Przyjaciółka nie pytała wiele – tylko podała mi herbatę, a potem przykryła kocem, gdy zasnęłam w ubraniach na jej kanapie.

Wieczorem, gdy próbowałam coś zjeść, telefon zawibrował. To była Lena: „To nie miało cię zranić. Ale jeśli cię zraniło – przepraszam.”

Siedziałam długo z telefonem w dłoni. Nie wiedziałam, czy to prowokacja, czy coś innego. 

– To chore, że musisz się z nią teraz mierzyć – powiedziała Zosia. – Ale wiesz co? Czasem to nie chodzi o nią. Czasem chodzi o ciebie. O to, że nie wierzysz, że możesz być czyimś pierwszym wyborem.

Zamilkłam, bo w tej ciszy usłyszałam coś, czego się bałam najbardziej – że może to ja jestem problemem. Że Lena to tylko lustrzane odbicie moich kompleksów. Bo co, jeśli on naprawdę mnie kochał, a ja nie miałam wystarczająco dużo pewności siebie, żeby w to uwierzyć?

Spotkałyśmy się dwa dni później

Napisałam do niej, chociaż nie do końca wiedziałam, po co. Może chciałam ją zobaczyć, a może potrzebowałam dowodu, że to tylko zwykła dziewczyna, nie żadna legenda z przeszłości mojego faceta? W każdym razie czułam potrzebę wyjaśnienia z nią wszystkiego, zanim zeżrą mnie moje własne domysły i scenariusze.

Usiadłyśmy naprzeciwko siebie w małej kawiarni. Lena wyglądała zupełnie inaczej, niż się spodziewałam – zero makijażu, lniana koszula, włosy spięte w niedbały kok. Przywitałam się i od razu przeszłam do rzeczy, bo nie mogłam już usiedzieć w miejscu.

– Dlaczego to zrobiłaś? Po co mu je podsunęłaś? – nie potrafiłam dłużej udawać.

Wzruszyła ramionami: – Kuba poprosił mnie o pomoc. Powiedział, że nie ma głowy do takich rzeczy, że ty jesteś delikatna, subtelna... Że chciałby coś wyjątkowego. A ja kiedyś sama je zaprojektowałam. Wysłałam mu zdjęcie i tyle.

– Czyli to były twoje? – zapytałam ostro.

– Były. Ale projekt to tylko forma. Zrobił nowe. Chciał dobrze. Nie sądziłam, że cię to zrani. Może byłam głupia. A może… po prostu nie pomyślałam. Nie jesteś „po mnie”, Julia. Nie jesteś moim echem. On był dla mnie ważny, ale to już dawno minęło. Teraz ty jesteś jego teraźniejszością. Jeśli coś boli, to może nie przeze mnie, tylko przez to, że nie wierzysz, że zasługujesz.

Spojrzałam na nią inaczej. Nie było w niej złośliwości ani wyższości. Zobaczyłam spokój i wyrozumiałość, a wtedy nagle zrozumiałam, że Lena nie była moim wrogiem. Moim wrogiem była niepewność, z którą żyłam i to, że nie potrafiłam przyjąć do wiadomości tego, że mogę być czyimś pierwszym wyborem. 

Julia, 29 lat

Historie są inspirowane prawdziwym życiem. Nie odzwierciedlają rzeczywistych zdarzeń ani osób, a wszelkie podobieństwa są całkowicie przypadkowe.


Czytaj także: