Świadomość, że niebawem mieliśmy wziąć ślub, była dla mnie czymś zupełnie naturalnym – pewnym jak poranna kawa i rozkład autobusów. A teraz? Teraz patrzyłam na jego sylwetkę, taką znajomą, i nagle wszystko wydawało się obce. Nie zauważyłam, kiedy czas przestał mieć znaczenie. Patrzyłam, jak rozmawia z moją przyjaciółką. Trzymali się na ręce, uśmiechali się do siebie z taką swobodą, jakby cały świat należał tylko do nich. W głowie miałam milion myśli: „Jak to możliwe? Przecież mnie kochał… prawda?”. Ale obraz, który widziałam, rozwiewał wszystkie wątpliwości, jakby nagle zerwał się silny wiatr i przewrócił moje życie do góry nogami.

Jak oni mogli mi to zrobić?

Wracałam właśnie z pracy, próbując zebrać myśli, a telefon w torebce drżał od powiadomień. Miałam na głowie całą listę przygotowań do ślubu. Po drodze zajrzałam do kilku butików. Postanowiłam też napić się kawy. Weszłam do środka kawiarni i stanęłam jak wryta. W kącie salo zobaczyłam narzeczonego z moją najlepszą przyjaciółką. Nie była to jedna zwykła rozmowa. Trzymał ją za dłoń, energicznie dyskutowali. Ona cały czas uśmiechała się do niego szeroko, z kubkiem kawy w dłoni.

Nagle wymienili pocałunek. Poczułam, że mój świat, który tak skrupulatnie układałam, rozsypał się właśnie jak domek z kart. Wybiegłam szybko z kawiarni i ruszyłam w stronę mieszkania. Serce waliło mi jak młot, a myśli krążyły w kółko: „Jak oni mogli mi to zrobić?”. wiedziałam, że czeka nas konfrontacja, na którą nie byłam do końca gotowa. Kiedy wrócił kilka godzin później, natychmiast zapytałam:

– Cześć – powiedziałam, starając się, by głos nie zdradzał emocji. – Możemy porozmawiać?

– Jasne, o co chodzi? – zapytał spokojnie.

– Widziałam was… w kawiarni – powiedziałam. – Ty i… ona.

Patrzył na mnie, jakby nie rozumiał, co powiedziałam.

– Ilona, to nie tak jak myślisz – zaczął, stawiając torbę na komodzie – To była tylko przyjacielska rozmowa.

– Przyjacielska rozmowa z pocałunkiem? – przerwałam, unosząc brew. – To wyglądało jak randka. A ty udajesz, że nic się nie dzieje?

– Wiem, że za daleko to zaszło. 

Patrzył na mnie w milczeniu, a ja poczułam, jak gniew miesza się z rozczarowaniem.

– Nie mam pojęcia, jak mogę to naprawić – wyszeptał w końcu. – Nie chciałem, żeby tak wyszło.

I wtedy poczułam, że wszystko, co budowaliśmy przez dwa lata, zaczyna się sypać w drobny pył.

Nie planowaliśmy tego

Po tamtej rozmowie nie mogłam zebrać myśli. Siedziałam na kanapie, patrząc w jeden punkt. Tomasz nie dawał za wygraną. 

– Ilona, proszę cię, porozmawiajmy – usłyszałam jego głos.

– Nie, nie zamierzam rozmawiać – odpowiedziałam ostro, choć serce biło mi jak szalone. – Muszę sama sobie poukładać w głowie, zanim cokolwiek powiem.

Westchnął, siadając naprzeciwko mnie.

– Widziałam wszystko, co miałam zobaczyć – odparłam, obracając kubek w dłoniach. 

– My nie planowaliśmy tego, tak wyszło… – próbował tłumaczyć.

Nie chcę tego słuchać.

Patrzyłam na niego, czując mieszankę gniewu i żalu. W tym momencie chciałam zostać sama ze swoimi myślami.

Chcę znać całą prawdę

Wiedziałam, że czeka mnie jeszcze jedna trudna rozmowa. Nie mogłam dłużej tkwić w tym stanie zawieszenia. Pojechałam do przyjaciółki.

– Cześć, musimy porozmawiać – powiedziałam w progu od razu, bez żadnego wstępu.

– Ilona. – O co chodzi?

– Wczoraj w kawiarni… Widziałam was. Chcę znać całą prawdę.

– Ilona, to nie tak... – zaczęła się tłumaczyć.

– To jak, powiedz mi – przerwałam, nie chcąc słyszeć półprawd. – Co jest między Wami? Jak długo do trwa? Muszę wiedzieć, co tu się dzieje.

– Jakieś dwa miesiące. Tomek od początku nie był pewny tego ślubu, nie widział co ma zrobić. – odpowiedziała stanowczo. Jakoś tak wyszło, że z dnia na dzień stawaliśmy się sobie coraz bliżsi. Miał ci wkrótce wszystko wyznać, ale czekał na odpowiedni moment...

– Odpowiedni moment? Może chciał mi powiedzieć o wszystkim, gdy staniemy przed ołtarzem?

– Ilona ja naprawdę przepraszam. 

Nie chcę cię więcej znać. 

Wyszłam z mieszkania, trzaskając drzwiami.

Teraz to ja trzymałam ster 

Tydzień później siedziałam w salonie w ciszy z kubkiem gorącej herbaty. Ślub został odwołany. Moje marzenia o pięknej sukni, sali balowej i wspólnym życiu rozsypały się w drobny pył. Z Tomaszem nie miałam już kontaktu. Wolałam wymazać go jak najszybciej z mojego życia. Musiałam zacząć wszystko od nowa. Wiedziałam jedno: cokolwiek się stanie, teraz to ja jestem odpowiedzialna za swoje szczęście. Czułam że nie będzie łatwo, ale przynajmniej teraz to ja trzymam ster w swoich rękach. Choć serce wciąż miało blizny, poczułam, że odzyskuję kontrolę nad własnym życiem. I w tej świadomości znalazłam poczucie siły, którego wcześniej mi brakowało.

Ilona, 29 lat

Historie są inspirowane prawdziwym życiem. Nie odzwierciedlają rzeczywistych zdarzeń ani osób, a wszelkie podobieństwa są całkowicie przypadkowe.


Czytaj także: