Nie wiem, kiedy dokładnie przestałem być dla nich wszystkim kimś ważnym. A może nigdy nie byłem? Mam 23 lata, studiuję informatykę i raczej nie sprawiam problemów, ale w mojej rodzinie liczy się tylko jedno dziecko – Wiktoria. Starsza siostra to oczko w głowie mamy - dumna, wygadana i przebojowa. Zawsze była „tą lepszą”. Gdy ja mówiłem o zdanych egzaminach, mama tylko kiwała głową, ale gdy Wiktoria wspominała o nowym projekcie w pracy wszyscy bili brawo z zachwytem. Na rodzinnych spotkaniach czułem się jak maskotka, którą można ośmieszyć dla rozrywki. Siostra lubiła robić ze mnie pośmiewisko – a to z moich ubrań, a to z tego, że nie mam dziewczyny. Nikt nigdy jej nie przerywał, a mnie pękało coś w środku.
Przez lata siedziałem cicho, ale złość rosła i nie chodziło już tylko o siostrę. Chodziło o to, że nikt mnie nie bronił.
Rodzice zawsze woleli siostrę
– No i co z tą twoją informatyką, Kacper? Nadal programujesz sobie w piwnicy? – zapytała Wiktoria z uśmieszkiem, mieszając rosół w talerzu.
Mama zachichotała cicho, a ojciec milczał, jak zwykle. Siedzieliśmy przy niedzielnym obiedzie, cała rodzina – nawet ciotka z wujkiem przyszli. Ja między Wiktorią a kuzynem, jak dzieciak posadzony na pokaz. I jak zwykle: pokaz się zaczął.
– Może napisałbyś aplikację, jak znaleźć dziewczynę, co? – ciągnęła Wiktoria. – Albo nie! Najlepiej taką, co rozmawia tylko z komputerem, żebyś się umiał dogadać.
Wszyscy się roześmiali, a mnie zagotowało. Niby nic nowego, ale coś we mnie pękło. Odłożyłem widelec, wyprostowałem się i spojrzałem na siostrę.
– No tak, bo ty jesteś taka święta, Wiktoria, nie? Może chcesz wszystkim opowiedzieć, gdzie naprawdę byłaś w ten weekend, kiedy mówiłaś, że jesteś u teściów?
Zamilkli wszyscy, Wiktoria zbladła, a ja wyszedłem z trzaskiem drzwi. Za plecami słyszałem tylko głuchą ciszę.
W końcu powiedziałem co myślę
Mama przyszła wieczorem do mojego pokoju. Nawet nie zapukała. Stała w drzwiach z zaciętą miną, jakby miała wygłosić wyrok.
– Co to miało być, Kacper? Tak przy stole? Przy całej rodzinie?! – jej głos drżał. – Musiałeś ją tak upokorzyć?
Parsknąłem: – Upokorzyć? Przez lata robiła ze mnie błazna, a jak raz się odezwałem, to nagle katastrofa?
– Przecież Wiktoria tylko żartowała – usiadła na brzegu łóżka i spojrzała mi w oczy: – A z tym weekendem. Skąd to wiesz?
– Przypadkiem. Telefon zostawiła na kanapie i poszła do łazienki, a ja nie chciałem, ale zobaczyłem: „Tęsknię za tobą, Maćku. Tamten weekend był jak sen.”
Mama się skuliła i przez chwilę myślałem, że zacznie płakać: – I co teraz? Powiesz Darkowi? Rozbijesz rodzinę? Wiesz, Kacper… rodzina to delikatna rzecz i czasem trzeba coś przemilczeć dla dobra wszystkich.
– A może to Wiktoria ją rozbiła, tylko wy nie chcecie tego zobaczyć?
Nie odpowiedziała. Wstała i wyszła, cicho zamykając drzwi.
Nie planowałem podsłuchiwać
Po prostu wróciłem wcześniej z uczelni. Drzwi do kuchni były przymknięte, a zza nich głosy – stłumione, nerwowe.
– Kacper coś wie – powiedziała Wiktoria. – On musiał coś zobaczyć...
– Nic nie zrobi – odparła mama. – Musimy to przeczekać. Zajmie się swoimi komputerami i mu przejdzie. Musimy tylko być ostrożne, żeby nie powiedział nic Darkowi.
– Mamo, to był tylko raz z Maćkiem. Tamten wyjazd… to się nie miało wydarzyć.
Wszedłem do kuchni i obie podskoczyły jak oparzone. Wiktoria zbledła, mama zamarła z filiżanką w dłoni.
– To był tylko raz? Czy tylko raz, o którym wiemy? – zapytałem spokojnie, jakbym mówił o pogodzie – Chcecie mnie traktować jak idiotę? Proszę bardzo. Ale pamiętajcie jedno: to nie ja niszczę tę rodzinę. To wy – bo kłamiecie, kryjecie się nawzajem i udajecie, że wszystko gra. A ja mam już dość bycia tłem dla waszego teatrzyku.
Odwróciłem się i wyszedłem, a na schodach poczułem, że ręce mi się trzęsą. Byłem wściekły, ale jeszcze bardziej – rozczarowany.
Zastałem je razem w salonie
Mama siedziała na fotelu z twarzą w dłoniach. Wiktoria wpatrywała się w okno, jakby miała tam znaleźć jakieś wyjście.
– Chcesz pogadać? – zapytałem, zatrzymując się w drzwiach.
Odwróciła się powoli. Twarz miała rozmazaną od tuszu: – Już chyba nie mam wyboru.
Usiadłem na brzegu kanapy. Mama nie odezwała się ani słowem, a Wiktoria zaczęła mówić. Cicho, bez patosu.
– To był firmowy wyjazd integracyjny. Maćka znałam od lat i to… po prostu się stało. Nie planowałam tego i zdecydowanie nie jestem z tego dumna. To był jeden raz. Przysięgam.
– To czemu do niego pisałaś później?
– Nie wiem. Może chciałam mieć poczucie, że ktoś mnie słucha. Mój Darek mnie nie widzi od dawna. Pracuje, znika i wraca zmęczony... Ale nie przyszłam się przed tobą tłumaczyć, bo wiem, że zrobiłam źle. Ale wiesz co, Kacper? Ty też nie jesteś bez winy. Zawsze byłeś słaby, cichy, niewidzialny i to właśnie dlatego ci dokuczałam. Bo latami byłam wściekła, że ci wszystko wolno, a teraz masz nade mną władzę.
Wstałem, a w głowie miałem burzę: – Nie wiem Wiktoria. Ale wiem jedno: to wszystko mnie brzydzi.
Zrozumiałem coś ważne
Zamknąłem za sobą drzwi i przez chwilę po prostu stałem na klatce, oparty o zimną ścianę. Serce biło mi jak szalone. Nie wiedziałem, dokąd pójść, więc ruszyłem bez celu. Miasto było ciche. Mijałem ludzi z zakupami, zakochanych, psy na smyczy. Wszyscy wyglądali, jakby żyli w jakimś innym świecie. Zdrowszym i czystszym niż mój i mojej rodziny.
Usiadłem na ławce przy starym placu zabaw. Pamiętam, jak tu przychodziłem z tatą. Rzadko, ale bywało. Huśtawka się nie zmieniła. Metalowa, z rdzą na łączeniach. Gdy byłem dzieckiem, bałem się tej rdzy, a teraz wiedziałem, że są rzeczy gorsze niż tlenek żelaza.
Zadzwonił telefon. Mama. Zignorowałem. Potem Wiktoria, dwa razy, ale też nie odebrałem. Patrzyłem w niebo, gdzie ledwo tliły się gwiazdy. W głowie miałem jedno pytanie: co teraz? Czy mam mówić Darkowi? Czy mam milczeć i udawać, że to nie moje sprawy? A może... po prostu odejść? Odciąć się? Wrócić na studia, do swojego świata. Zacząć żyć po swojemu, bez ich hipokryzji.
Wiem tylko jedno, nie wrócę już do roli tego cichego chłopca, z którego można się śmiać przy obiedzie. Coś się we mnie skończyło i coś innego właśnie się zaczęło. Nie pozwolę już się krzywdzić, nawet, jeśli to mają być tylko niewinne żarty.
Kacper, 23 lata
Historie są inspirowane prawdziwym życiem. Nie odzwierciedlają rzeczywistych zdarzeń ani osób, a wszelkie podobieństwa są całkowicie przypadkowe.
- „Moja matka na siłę chce mi znaleźć faceta. Ile razy można jej tłumaczyć, że mąż nie jest mi do szczęścia potrzebny”
- „Bigos z kiszonej kapusty od zawsze był moim popisowym daniem, a synowa nim wzgardziła. Takiej zniewagi jej nie wybaczę”
- „On był dla mnie zimny jak lód, a inne uwodził zmysłowymi perfumami. Zasługuję na miłość, a nie związek z wyprzedaży”








