Myślałem, że to tylko chwilowy kryzys. W każdym związku przychodzi taki etap – mniej słów, mniej czułości, mniej seksu. Ale my mieliśmy solidne fundamenty, prawda? Poznaliśmy się na studiach – ja, cichy informatyk, ona – żywiołowa i pewna siebie. Zakochałem się bez reszty. Byliśmy razem dziesięć lat, z czego osiem po ślubie. Jeszcze rok temu planowaliśmy urlop w Toskanii, a teraz… Magda wracała późno z pracy, milczała, wieczorami znikała z telefonem w sypialni. Unikała mnie. Seks? Przestał istnieć. Tłumaczyła się zmęczeniem, stresem, migreną. Próbowałem rozmawiać, zapraszać ją na kolacje, organizować wspólne wieczory. Bez skutku.
– Przesadzasz – mówiła. – Po prostu mam ciężki czas.
Zaczynałem się gubić. Może to ja coś robię nie tak? Może za bardzo naciskam? W pracy zwierzyłem się Ewie, mojej przyjaciółce.
– Tomasz… Uważaj. Kobieta, która znika z domu i nie chce rozmawiać, bardzo często nie wraca już emocjonalnie – powiedziała.
Nie chciałem tego słyszeć. Nie mieściło mi się w głowie, że Magda miałaby… kogoś innego. Kochałem ją. A przynajmniej wierzyłem, że wciąż jest jeszcze coś do uratowania.
To nie jest chwilowy kryzys
Zaczęło się od wiadomości. Siedziałem przy biurku, kiedy Magda weszła do kuchni po wodę i zostawiła telefon na stole. Ekran rozbłysnął. Zobaczyłem tylko fragment:
„– Tęsknię za tobą”
Zamarłem. Serce zatrzymało mi się na ułamek sekundy.
– Co tak patrzysz? – zapytała, wracając.
W sekundę zabrała telefon.
– Pewnie z pracy – dodała ze speszonym wyrazem twarzy.
– Magda, kto tak tęskni za tobą? – zapytałem, próbując brzmieć spokojnie, ale głos mi zadrżał.
– A co, będziesz teraz mnie kontrolować? – odburknęła. – Pracuję z ludźmi, czasem ktoś napisze głupotę, robisz z igły widły.
Wyszedłem z domu. Przeszedłem się po osiedlu, próbując zebrać myśli. Może rzeczywiście to ktoś z pracy? A może...?
– Nie wiem, Karol. Dziwne to wszystko – zwierzyłem się później kumplowi, opowiadając mu o tej sytuacji
– Tomasz. Nie chce mi się wierzyć, że to przypadkowa wiadomość – rzucił ostro. – Zacznij myśleć.
Wtedy po raz pierwszy naprawdę dopuściłem do siebie myśl, że to nie jest chwilowy kryzys. Że w jej życiu był ktoś inny.
Czuję, że coś się zmieniło
Wieczorem zebrałem się na odwagę. Nie mogłem już dłużej udawać, że wszystko gra.
– Magda, musimy pogadać – powiedziałem stanowczo, siadając naprzeciwko niej.
– Teraz? – uniosła brwi. – Jestem zmęczona, może jutro?
– Nie. Teraz. Czy ty masz kogoś?
Wzrok Magdy zmienił się w sekundę.
– Serio? Czepiasz się o jakieś SMS-y z pracy? – pokręciła głową. – To już nawet nie można pogadać z kimś dla żartów, bo zaraz zdrada?
– Ja tylko pytam – odparłem spokojnie. – Bo czuję, że coś się zmieniło. Nie rozmawiamy. Unikasz mnie. A teraz te wiadomości…
– A może to ty się zmieniłeś, hm? – syknęła. – Może po prostu nie chce mi się już ciągle udawać, że wszystko jest dobrze? Siedzisz przy komputerze, zapomniałeś, że mam imię, że jestem kobietą. Może to z tobą jest problem?
Zamilkłem. Nie takiej odpowiedzi się spodziewałem. Zaatakowała, obróciła wszystko przeciwko mnie. Mimo to… poczułem się winny. Może rzeczywiście ją zaniedbałem? Może to moja wina? Następnego dnia spróbowałem zerknąć do jej telefonu. Nic. Żadnych wiadomości, żadnych połączeń. Zacząłem sprawdzać, kiedy wychodzi. Z kim rozmawia.
– Musisz być czujny – powtarzał mój kumpel.
A ja czułem, że grunt pod nogami zaczyna się kruszyć.
Świat się nagle dla mnie zatrzymał
Wiedziałem, że coś się stanie. Czułem to w kościach. Ale nie sądziłem, że prawda przyjdzie... sama. Wracałem z pracy. Magda nie usłyszała, że już jestem w mieszkaniu. Słyszałem, jak rozmawia przez telefon w kuchni.
– No cześć skarbie. Tęskniłeś za mną? Bo ja za Tobą bardzo. Kiedy znowu się zobaczymy?
– Jutro nie mogę. Ale może w środę, Tomasz będzie na służbowej kolacji. Cały wieczór mamy tylko dla siebie…
Zamarłem. Świat się nagle dla mnie zatrzymał.
– Nie przejmuj się, niczego się nie domyśla – prychnęła.
Serce waliło mi jak młot.
– Ja tez już chcę to skończyć. To farsa, a nie małżeństwo. – kontynuowała Magda. – Już nie mogę się doczekać, kiedy zamieszkam u ciebie. Jeszcze tylko chwila cierpliwości.
Wszedłem do kuchni na ugiętych nogach
– Coś się stało? – zapytała.
– Tak – spojrzałem jej w oczy. – Słyszałem waszą rozmowę.
Zbladła. A potem… wzruszyła ramionami.
– No to już wiesz – powiedziała spokojnie.
– Dlaczego? – wykrztusiłem. – Dlaczego mi to zrobiłaś?
– Tomasz… Od dawna cię nie kocham. Damian po prostu się pojawił w odpowiednim momencie. I nie... to nie jest pomyłka.
To nie musiało tak się skończyć
Spakowałem się w godzinę. Dwie torby, laptop, szczoteczka do zębów. Wszystko inne mogła sobie zostawić. Nie miałem siły walczyć o poduszki, sztućce i mikrofalę.
– To nie musiało tak się skończyć – powiedziałem na odchodnym, stojąc w progu.
– Właśnie że musiało – odpowiedziała sucho, nawet na mnie nie patrząc. – Lepiej, że teraz. Im dłużej bym czekała, tym gorzej.
Zamknąłem za sobą drzwi i pierwszy raz od dawna poczułem, jak bardzo pusto jest w moim życiu. Wynająłem pokój u znajomego. Mały, zimny, z łóżkiem i biurkiem. W nocy nie mogłem spać. Przewracałem się z boku na bok, w głowie słysząc jej śmiech – nie do mnie, już nie. Karol wpadł kilka dni później.
– Musisz przestać myśleć, że to twoja wina.
– Ale może jest. Może byłem zbyt nijaki. Może ona chciała czegoś więcej.
– Tomasz, przestań. Zrobiła to, bo tak chciała. Bo miała wybór.
Odpisywałem Magdzie tylko, kiedy musiałem. Nasze wiadomości były zimne, rzeczowe, jakbyśmy byli obcymi ludźmi, którzy kiedyś coś podpisali razem i teraz trzeba się z tego wyplątać. Czasem w nocy łapałem się na tym, że sprawdzałem jej profil. Widok nowego zdjęcia – jej i jego – sprawił, że pierwszy raz naprawdę się rozpłakałem. Sam. W pustym pokoju. Bez niej. Bez nadziei. W środku czułem tylko jedno: to już koniec. Nie ma do czego wracać. Magda wybrała. A ja? Ja zostałem z niczym.
Tomasz, 37 lat
Historie są inspirowane prawdziwym życiem. Nie odzwierciedlają rzeczywistych zdarzeń ani osób, a wszelkie podobieństwa są całkowicie przypadkowe.
Czytaj także:
- „Mam 50 lat i życie rozsypane w drobny mak. Siedzę w pustym domu, bo żona i dzieci odwrócili się do mnie plecami”
- „Żona mówiła, że idzie na spacer, a ja nic nie podejrzewałem. Jej nocne wędrówki prowadziły ją wprost do ramion kochanka”
- „Moje małżeństwo od dawna było tylko na papierze. Po rozwodzie poczułem, że w końcu nie muszę udawać”









