Z zewnątrz byliśmy jak z obrazka – dom z ogrodem, dwa auta, wspólne wakacje, zdjęcia uśmiechniętych twarzy w social mediach. Znajomi mówili, że jesteśmy idealną parą. A ja w to wszystko wierzyłam. Naprawdę wierzyłam, że z Czarkiem to na zawsze. Byliśmy ze sobą od studiów, razem się urządzaliśmy, wspieraliśmy. Aż któregoś dnia coś we mnie pękło. Zobaczyłam wiadomości. Zdjęcia. Jedno zdanie, które nie mogło wyjść z mojej głowy: „Tęsknię za Tobą”.
Nie pamiętam, co wtedy powiedziałam. Wiem, że krzyczałam. Wiem, że płakałam. Chciałam go wyrzucić z domu, z siebie, z życia. Ale on przysięgał, że to był tylko jeden raz. Że się pogubił. Że to nic nie znaczyło. I że żałuje jak nigdy. Prosił, bym nie przekreślała wszystkiego.
Minęły miesiące. Niby wszystko wróciło do normy. Niby. Czasem nadal go obserwuję, gdy pisze na telefonie. I czuję ten znajomy skurcz w żołądku. Staram się zaufać. Ale nie wiem, czy to jeszcze możliwe. Czy można znów pokochać kogoś, kto cię roztrzaskał na kawałki?
Mam udawać, że wszystko jest w porządku?
Zegar w kuchni pokazał 22:47, kiedy usłyszałam, jak zamek w drzwiach wreszcie kliknął. Siedziałam przy stole, zimna herbata w kubku już dawno straciła smak. Czarek wszedł, jak gdyby nigdy nic. Zdjął kurtkę, zerknął na mnie i powiedział tylko:
– Cześć, kochanie. Długo musiałem siedzieć w pracy. Padam.
– Dlaczego nie odbierałeś telefonu? – zapytałam spokojnie, chociaż wewnątrz cała się trzęsłam.
– Byłem zajęty. Miałem spotkanie, później coś się przeciągnęło – rzucił, nie patrząc mi w oczy.
– Napisałam do ciebie cztery razy. Dzwoniłam. Nic. Czarek, ja naprawdę się martwię.
– A może po prostu mnie sprawdzasz? – podniósł głos i spojrzał na mnie z wyrzutem. – Weronika, ile razy mamy do tego wracać? Przecież powiedziałem, że to był błąd. Jeden błąd. I próbuję wszystko naprawić. Ale jak ty nie przestaniesz grzebać i mnie podejrzewać o każdą minutę spóźnienia, to się po prostu nie uda!
– A ja mam udawać, że wszystko jest w porządku? Że nie czuję, jak coś mi się zaciska w gardle, kiedy znikasz na pół dnia? – wyrzuciłam. – Próbuję ci zaufać, ale potrzebuję, żebyś mi w tym pomógł. A ty nawet nie potrafisz napisać, że się spóźnisz?
Czarek westchnął ciężko i przetarł twarz dłońmi.
– Ja też się uczę. Ale jeśli ciągle mam być podejrzanym, to po co to wszystko?
Milczeliśmy chwilę. Patrzyłam na niego i czułam, jak rośnie między nami mur, którego żadna z nas nie umie już zburzyć.
Raz zdrajca, zawsze zdrajca
– No i co ja mam robić? – podparłam się łokciami o stolik w kawiarni i upiłam łyk cappuccino. – Każde jego „kocham cię” brzmi mi teraz jak: „przepraszam, że cię zdradziłem”.
Justyna spojrzała na nią znad filiżanki i westchnęła.
– Werka… raz zdrajca, zawsze zdrajca. Ty chcesz w to wierzyć, to twoja sprawa. Ale nie dziw się, że nie umiem się tym zachwycać.
– On mówi, że to był moment słabości. Że sam nie wie, jak do tego doszło.
– A ty też nie wiesz, że on to zrobi znowu?
Patrzyła, przez okno na przechodniów, udając, że się nie wkurzam.
– Myślałam, że mnie zrozumiesz – mruknęłam. – Że nie powiesz mi tego, co wszyscy.
– Ja cię rozumiem. I właśnie dlatego tak mnie to boli. Ty jesteś z tych, co kochają na całego. I dlatego on cię tak załatwił. A teraz stoisz nad tą raną i myślisz: „może się zagoi, jak się nie będę ruszać”.
– A jeśli się goi?
– Nie. Ty po prostu się nauczyłaś chodzić z tym bólem. To nie to samo.
Milczałam dłuższą chwilę. Z cichym westchnieniem spojrzałam na ekran telefonu.
– Wiesz, ja naprawdę chciałam odejść. Ale jak się pakuje całe życie do jednej walizki, to człowiek zaczyna mieć wątpliwości.
– Czasem trzeba odejść, żeby zobaczyć, czy ktoś w ogóle biegnie za tobą.
A może właśnie się budzi
Drzwi skrzypnęły cicho, kiedy wślizgnęłam się do domu. Wracałam wcześniej z pracy – szef odwołał zebranie, więc pomyślałam, że zrobię Czarkowi niespodziankę. Może przyrządzę coś specjalnego na kolację. Ucieszy się. Pomyśli, że mi jeszcze zależy. Zatrzymałam się w korytarzu, gdy usłyszałam jego głos. Siedział w salonie, mówił do telefonu. Najpierw myślałam, że rozmawia z kimś z pracy. Ale wtedy usłyszałam:
– Nie, ona nic nie wie… Spokojnie. Tak, dziś wieczorem też się wymknę. Tęsknię za tobą.
Zamarłam. Upuściłam torebkę na podłogę. Czarek podskoczył na dźwięk, wyszedł z salonu i zbladł. Telefon błyskawicznie zniknął w jego kieszeni.
– Weronika… ja… To nie tak.
– Nie tak? –.głos mi nie drżał, był zimny, ostry. – Chyba pora, żebyś powiedział mi, kim ona jest.
Czarek zrobił krok w moją stronę.
– To tylko rozmowa, przysięgam. Nic się nie dzieje. To stara sprawa…
– Ona, z którą miałeś zerwać kontakt. Ona, z którą miałeś nic już nie mieć wspólnego. Ta sama?
Czarek spuścił wzrok. Milczał. Stałam nieruchomo. W środku czułam, jak coś we mnie powoli umiera. A może właśnie się budzi.
Nie jesteś już tym człowiekiem, którego kochałam
– Powiedz mi jedno – patrzyłam prosto w jego twarz. – Dlaczego nie mogłeś po prostu odejść, skoro ci nie wystarczam?
Czarek stał pod ścianą. Milczał.
– Bo co? – ciągnęłam. – Bo wygodnie? Bo jeszcze się łudziłeś, że możesz mieć wszystko?
– Werka, przysięgam… ja… to nie tak, jak myślisz. To tylko rozmowy. Nic fizycznego. Po prostu… Potrzebowałem, żeby ktoś mnie rozumiał.
– Ona cię rozumiała? – prychnęłam. – A ja co? Mieszkam z tobą pod jednym dachem, śpię obok, robię ci obiady, próbuję ci wybaczyć, ale to nie wystarczyło, tak?
– To nie tak. Po prostu… nie umiałem tego zakończyć. To się ciągnęło, ale już naprawdę miałem to skończyć.
Parsknęłam śmiechem, gorzkim, bez radości.
– Właśnie cię przyłapałam, jak z nią ustalasz kolejne spotkanie. I ty masz czelność mówić, że „miałeś to skończyć”? Jak? W sypialni?
– Nie spałem z nią tym razem! Przysięgam! – wrzasnął.
– A jakbym ci uwierzyła, to co? To wszystko byłoby w porządku? Bo przecież to „tylko słowa”? Dla mnie to gorzej. Bo do niej biegłeś z sercem, a nie tylko z rozporkiem.
Zamilkli. Czarek otworzył usta, jakby chciał coś jeszcze powiedzieć, ale nie miał już żadnych argumentów.
– Nie jesteś już tym człowiekiem, którego kochałam – powiedziała cicho Weronika.
Wiem, że cię zawiodłem
Minął tydzień. Spakowałam kilka rzeczy i pojechałam do matki. Nie odzywał się. I dobrze. Każdy dzień bez jego głosu był jednocześnie ulgą i pustką.
Aż w piątek, tuż przed południem, telefon zabrzęczał. Czarek. Najpierw chciałam zignorować, ale coś we mnie drgnęło. Ciekawość?
– Werka… czy moglibyśmy się spotkać? Tylko porozmawiać.
Zgodziłam się. Umówiliśmy się w kawiarni. On przyszedł wcześniej. Siedział przy oknie, nerwowo gniotąc papierową serwetkę.
– Myślałem dużo. Wszystko przeanalizowałem – zaczął, patrząc na swoje dłonie. – I wiem, że cię zawiodłem. Nie pierwszy raz. Ale nigdy nie przestałem cię kochać.
Nie odpowiedziałam. Czekałam.
– Nie wiem, jak się stało, że tak się pogubiłem. Myślałem, że to przejściowe. Że dam radę żyć pod jednym dachem z tobą, ale jednocześnie... szukać czegoś jeszcze. To idiotyczne. Wiem. Ale ja... chcę jeszcze zawalczyć.
Podniósł wzrok. W jego oczach było coś między skruchą a bezradnością. Dopiłam kawę i odstawiłam filiżankę.
– Czarek, ja też to wszystko analizowałam. I wiesz co? Najgorsze, że ja ci wierzę, że ci zależy. Może nawet ci współczuję. Ale nie wrócę.
– Dlaczego? – zapytał cicho.
– Bo nie chcę już być kobietą, która musi codziennie zasypiać z pytaniem, czy znowu coś ukrywasz.
Wstałam i zostawiłam go samego przy stoliku.
Weronika, 31 lat
Historie są inspirowane prawdziwym życiem. Nie odzwierciedlają rzeczywistych zdarzeń ani osób, a wszelkie podobieństwa są całkowicie przypadkowe.
Czytaj także:
- „Wiedziałam, że mąż mnie zdradza, ale nie dawałam po sobie poznać. On bawił się w najlepsze, a ja szykowałam zemstę”
- „Myślałem, że nasze małżeństwo dopadł chwilowy kryzys. Próbowałem je naprawić, a żona już planowała życie z kochankiem”
- „Dostałam od męża kolczyki w prezencie, ale nie byłam jedyna. Identyczne zobaczyłam na uszach jego koleżaneczki z pracy”









